O mnie

Korzyści ze spotkania ze mną
Oprócz korzyści wymienianych w opisach poszczególnych masaży, z takich rzeczy bardziej subtelnych: klienci na pewno stają się bardziej świadomi swojego ciała. Zaczynają doznawać wewnątrz niego więcej przestrzeni. Mówią, że czują, że mają wydłużone plecy, nogi, szyję. Zmieniają sposób poruszania na wolniejszy i bardziej uważny. Czasami płaczą pierwszy raz od wielu lat. Czasami udaje im się krzyknąć pierwszy raz od dawna. Porzucają nadmierną kontrolę, bo gdy ciało zaczyna ufać, zwiększa się zaufanie do życia. Słyszę „jeszcze nigdy tak głęboko nie oddychałam”. Czasem ludzie podczas sesji mają wglądy do poprzednich wcieleń, które uzdrawiają. Czasem uruchamiają się ich dary, np. zaczynają widzieć kolorami, czuć przepływy energii. Czasem udaje im się wejść w stan mistycznej pustki. Bywa, że sesja jest typowo cielesna, bo żeby móc pofruwać trzeba się najpierw uziemić, ucieleśnić i na to daję gwarancję. Praca ze mną może być też bardzo radosna. Dużo zależy od poziomu świadomości danego człowieka i tego, czy ktoś pracował już z ciałem czy dopiero zaczyna.
Jak pracuję, czyli czego możesz doświadczyć



Jak zaczęła się moja droga pracy z ciałem
Zaczęła się w 2016 roku od tzw. przebudzenia duchowego.
Na zewnątrz wszystko wyglądało dobrze — dobra praca w korporacji, dom pod miastem, samochód, kilkuletni związek.
A jednak w środku nie czułam spełnienia, sensu, radości.
Moment, który wszystko zmienił
Postanowiłam coś zmienić i zakupiłam książki kucharskie, aby nauczyć się gotować. Jedną z nich poleciłam koleżance, na co ona poleciła mi inną: „Soul Body Fusion”. Na okładce widniał napis: „Proces, który przywraca jedność ciała i duszy.” Zamiast czekać na przesyłkę, jeszcze tego samego wieczoru znalazłam film autorki w internecie i przeprowadziłam proces, w którym, po raz pierwszy wyraziłam intencję, aby moja dusza połączyła się z ciałem. Pojawił się płacz, a właściwie szloch. Później poprosiłam „aby prowadziła mnie po najlepszych dla mnie ścieżkach”, …i tak prowadzi do dziś.
Droga uzdrawiania
Od tamtego czasu przeszłam intensywną drogę samo-uzdrawiania: rodowych traum, poprzednich wcieleń, ran dzieciństwa, by móc stanąć do własnej dorosłości, pracy przekonaniami i programami umysłu.
Setki godzin warsztatów, praktyk i wewnętrznych procesów.
Początkowo zmiany były niewidoczne na zewnątrz. Z czasem zaczęły manifestować się w materii, zwłaszcza, gdy z materią zaczęłam pracować, bo po kilku latach dotarłam do miejsca, które było najbliżej mnie: do własnego ciała i oddechu.
Pierwsze spotkanie z pracą z ciałem
W roku 2020 odkryłam metodę MER (Myofascial Energetic Release), tj. Mięśniowo-Powięziowe Uwalnianie Energii). Doświadczyłam jak spektakularne efekty ta praca przynosi. Poprzez uwalnianie emocji lęku, pokładów złości, żalu i docieranie do czucia smutku, bezsilności, tęsknoty, odrzucenia, samotności, dotarłam do najgłębszych warstw swojego serca, do jego bólu ….. a dalej, pod kolejną warstwą były RADOŚĆ i spokój.
Spotkanie z metodą MER
W 2017 roku ukończyłam pierwszy kurs pracy z ciałem i energią – Jin Shin Do, co oznacza „drogę współczującego dotyku”.
Kobieta, która przyjmowała ode mnie masaż, powiedziała: „Twój partner to musi mieć z Tobą dobrze…z takim dotykiem.”
Wtedy nie wiedziałam, co miała na myśli. Dziś rozumiem: zauważyła we mnie dar, który sama rozpoznałam kilka lat później 🙂


Dziś
Jestem Certyfikowanym Praktykiem metody MER oraz innych metod, ale praca na powięzi jest najbliższa memu sercu.
Z pełną odpowiedzialnością towarzyszę innym w powracaniu do siebie,
do ciała,
do czucia,
do własnej prawdy.
„Porusza mnie …każde „poruszenie” ciała człowieka. Czuję, gdy ciało się przestrasza i pojawia się pod palcami delikatne drżenie. Porusza mnie, gdy czuję jak serce się uspokaja. Porusza mnie ciągłe odkrywanie jak bardzo wszystko jest ze sobą połączone – gdy dotykam ramienia, prąd przechodzi przez palce u stóp, gdy rozluźniam szyję, pojawia się rozluźnienie w barkach i rękach. Porusza mnie ciągłe odkrywanie jak bardzo miednica połączona jest z klatką piersiową, choć głównie mówi się, że ze szczęką, a także to, że każdy organ i każda część ciała mają swoją świadomość. Porusza mnie jak wiele części pragnie być zobaczonych i uznanych. Porusza mnie, że ludzie, którzy do mnie przychodzą, niosą w sobie mądrość większą niż sądzą, ich przeżycia, olśnienia oraz to, z czym się zmagają. Raduję się, gdy widzę jak na koniec sesji oczy się świecą a ciało przechodzi w stan głębokiego ukojenia. Czasem odwrotnie, uśpione, zmęczone… budzi się do życia.” Małgorzata Żabińska

